0
krupierkt 7 maja 2017 22:54


Nie było osoby, która słysząc, że lecę do Sarajewa, robiła dziwną minę. Przecież tam była wojna - mówili. Owszem ale ponad 20 lat temu - odpowiadałem, tak naprawdę nie wiedząc co mnie czeka. Przygotowując się do wyjazdu nie mogłem zbytnio liczyć na tradycyjne przewodniki. Jeżeli coś jest dostępne to raczej skromnie opisuje Bośnię. Na szczęście polska blogosfera nie zawiodła.

Transport:
(Ryanair) Gdańsk – Warszawa – 21 zł
(Wizzair) Warszawa – Budapeszt– 74 zł
(Wizzair) Budapeszt – Sarajewo – 42 zł


(Autobus P-Air Magyarország ) Sarajewo – Tuzla– 20 €
(Wizzair) Tuzla - Bratysława– 43 zł
(Wizzair) Bratysława – Warszawa - 42 zł
(Ryanair) Warszawa – Gdańsk – 21 zł



Zanim dotarłem do celu podróży, spędziłem dzień w Budapeszcie. Stolica Węgier jest pierwszym miastem do którego wracam. Założyłem kiedyś, że jest tyle ciekawych miejsc na ziemi a czas na ich odwiedzenie dość ograniczony, więc nie będę pojawiał się tam gdzie już byłem. Trzy lata temu, gdy dość niespodziewanie rozpocząłem przygodę z podróżowaniem, na Sylwestra wylądowałem w Budapeszcie. Było prawie 20 stopni mrozu. Dziś po raz drugi zwiedzam to miasto przy temperaturze ponad 30 stopni w cieniu. Powiem tylko tyle - jest pięknie.



Komunikacja w Budapeszcie jest wprost skrojona pod turystów. Z lotniska do metra /niebieskiej linii M3/ dojeżdżamy autobusem 200E. Na lotnisku bez problemu w punktach BKK kupimy bilety i zapłacimy kartą . Jeden znajduje się w hali przylotów i jest dość oblegany. Sugeruje udać się na prawo do drugiej hali, tam zazwyczaj jest mniej osób.

Kolejny etap podróży przede mną. Z portu lotniczego im. Ferenca Liszta dzięki niskim cenom biletów węgierskiej linii lecę po raz pierwszy poza strefę Schengen. Po godzinie lotu lądujemy na międzynarodowym lotnisku, które jest największym w Bośni i Hercegowinie. Wita nas cisza, spokój i niesamowity upał. Na pasie stoi jeszcze tylko jeden samolot linii Pegasus. Z lotniska zabiera mnie transport zapewniony przez hostel. Nawet nie wiem czy oprócz taksówek coś jeszcze kursuje do miasta.




Droga powrotna była bardziej absorbująca. Tym razem również tanie bilety lotnicze fioletowego przewoźnika pozwoliły na dodatnie do planu podróży kolejne miasto. Lot linią Wizzair mam z Tuzli. Żeby jeszcze skomplikować sytuację jest on o 6:00 rano. Podczas przygotowywań nie wyglądało to tak strasznie. W rzeczywistości opuszczam Sarajewo o 2 w nocy. Na Międzynarodowe Lotnisko w Tuzli zawiozła nas firma współpracująca z Wizzairem (p-airbus.com). Całą trasę przespałem. Na miejscu budzę się przed godziną 5:00. Jest jeszcze ciemno a lotnisko już pracuje,Tego dnia odlatywał jeszcze tylko jeden samolot do Billund, wiec odprawa trwała krótką chwilę. Lotnisko w Tuzli jest bardzo małe. Posiada jeden gate, malutki sklepik wolnocłowy, wydzielony pokój dla palaczy i ladę, którą nazwano kawiarnią. Z uśmiechem na ustach opuszczam Bośnię, która skradła moje serce. Ostatnie kilka dni sprawiło, że pokochałem ten region, otwartych ludzi, niesamowitą pogodę i pyszne jedzenie. Dzięki tanim lotom jeszcze tu powrócę (mam na myśli Bałkany)



W Bratysławie lądujemy na malutkim lotnisku im. Milana Rastislava Štefánika . Stąd do miasta jest tylko kilka kilometrów. Na Stare Miasto najlepiej dojechać autobusem 61 i przesiąść się na tramwaj nr 1 lub nr 3. Bilet 24 godzinny kosztuje 3,5 Euro. W hali przylotów przy wyjściu znajduje się automat biletowy w którym można płacić kartą. Automaty na przystankach akceptują tylko monety.
Drogę powrotną na lotnisko jechałem Uberem - koszt 6,15 Euro a czas podróży to tylko 15 minut.
Przede mną jeszcze dwa loty. Wizzair'em do Warszawy i Ryanair'em do Gdańska. Po ośmiu dniach wędrówki zatoczyłem koło i wróciłem do domu ,dodając do listy 6 kolejnych lotów.



Dodaj Komentarz