+1
krupierkt 7 marca 2019 14:02


Poranek na lotnisku w Gdańsku zawsze oznacza armagedon. Kumulacja lotów sprawia, że kolejka do bramek bezpieczeństwa bywa dłuższa niż wyznaczona taśmami droga dojścia do nich. Jest rozwiązanie: Fast Track, który kosztuje 50 zł, wiec dla większości pasażerów pozostaje długie dreptanie w kolejce.

Transport:
(Wizzair) GdańsK- Sztokholm: 39 zł
(Ryanair) Sztokholm - Marrakesz:102 zł

(Ryanair) Marrakesz - Paryż: 171 zł
(Wizzair) Paryż - Gdańsk: 93 zł

Linie lotnicze sugerują przybycie na lotnisko 2 godziny przed czasem, co oznacza, że poranny lot do Sztokholmu Skavsta trwa krócej niż odprawa i przygotowanie do lotu.

W Szwecji ląduje mniej więcej po godzinie. Wychodzę z lotniska o 7:30 i zastanawiam się co robić. Kolejny lot mam dopiero o 12:40 i kilka możliwości do wyboru:

- czekam na lotnisku
- udaję się na zwiedzanie pobliskiego Nyköping autobusem nr 515
- rezerwuje pobliski hotel Connect

Dwa pierwsze rozwiązania już przerabiałem. Wybieram bramkę nr 3.

W położonym tuż przy lotnisku hotelu za 500 SEK rezerwuje "daily room". Otrzymuje do dyspozycji 4 osobowy pokój w godzinach 9:00 - 15:00 i co najważniejsze śniadanie. Cena nie jest mała, ale lecimy w 4 osoby więc grzechem było by nie skorzystać. Oprócz śniadania, ładujemy telefony i trochę się wysypiamy.

Drugą cześć trasy pokonujemy Ryanair'em. Patrząc na bagaże, torby, siatki i pakunki rdzennych mieszkańców Maroka ubranych w dżelaby myślę, że ktoś chyba zapomniał o sprawdzaniu wymiarów bagażu podręcznego. Podróż zapowiada się na trudną. 5 godzin ściśnięci jak sardynki z plecakami w nogach pokonujemy z stoickim spokoje. W końcu lecimy do Afryki, gdzie w przeciwieństwie do europy w zimie nie ma śniegu i mrozów.

Wylądowaliśmy o 17:40. Po 5 godzinnym locie w Ryanair'owskich warunkach, lotnisko nie sprawiło niespodzianek. Bogatszy w wiedzę z forum szybko ewakuowałem się z samolotu w stronę odprawy paszportowej. Niepotrzebnie otwarte były wszystkie stanowiska ok 30. Dłużej wypełniałem formularz imigracyjny niż rozmawiałem przy sprawdzaniu paszportu.

Dalej napotkaliśmy stoisko ORANGE. Karty SIM rozdawali za darmo. Można od razu wybrać opcję z internetem 10gb koszt 10euro, 5gb 5euro. Nie potrzeba okazać żadnych dokumentów.

Następne stanowiska to kantory. Ja wybrałem ostatni, bez kolejki, niebieski Global Exchange. Kurs 10,40. Tutaj paszport był niezbędny, Został zeskanowany.

Przed nami jeszcze kolejka do wyjścia i bramek gdzie skanują bagaże. Trochę dziwne do wyjścia na miasto.

Przed lotniskiem oczywiście taksówkarze. Skręcamy w lewo, mijamy przystanek autobusu nr19 i idziemy dalej w stronę ulicy. Gdzie skręcamy w lewo, staramy się przejść przez kilku pasmową ulice po przejściu bez świateł (wyzwanie). Docieramy do przystanku. Czekamy na autobus nr 11 (bilet 4 MAD) i obserwujemy z zaciekawieniem to co dzieje się na ulicy.


Taksówka spod Kutubijji na lotnisko kosztowała nas po targowaniu 90 MAD.



Wyjazd z Marrakeszu można powiedzieć jest trudniejszy i bardziej absorbujący niż przylot.

Wszyscy pasażerowie, nawet Ci z bagażami podręcznymi musza udać się do stanowiska nadania bagażu i okazać wydrukowane karty pokładowe. Tutaj rozpoczyna się pierwszy etap odprawy. Dostajemy pieczątkę i udajemy się w stronę bramek bezpieczeństwa.

Kolejny etap to uzupełnienie karty ”migracyjnej” (tej samej którą składaliśmy w dniu przylotu) i ustawienie w kolejce do ochroniarza sprawdzającego czy karty zostały wypisane. Dalej to już bramki bezpieczeństwa i za nimi odprawa paszportowa.

Drogę powrotną do Polski podzieliliśmy na równe części. ok 3 godzin do Paryża (Ryanair) i później ok 3 godzin do Gdańska (Wizzair). Na trasie eurpejskiej Wizzar skrupulatnie sprawdza wielkość bagażu podręcznego.

Po wylądowaniu warto szybko wyjść z samolotu. Okienek do odprawy paszportowej jest tylko kilka.

Na Lotnisku Paryż-Beauvais musieliśmy zmienić terminale. Lotnisko jest na tyle małe, że spacer między terminalem T1 (gdzie wylądowaliśmy) a T2 z którego mieliśmy kolejny lot do Gdańska, trwał kilka minut.

Dodaj Komentarz